Menu ☰

Tay Ho

image

| pl |
Północna część Tay Ho jest miłą oazą spokoju. Zjeżdżając z głównej, dużej ulicy w stronę jeziora uciekamy nagle od tłoku, smogu i hałasu, przestrzeń robi się spokojniejsza, zabudowania chowają się z frontów ulic w maleńkie, boczne alejki, wyciszając krajobraz. Tu rano można usłyszeć śpiew ptaków, czasem tylko zakłócany przez przejeżdzający w wąskiej uliczce motor czy pokrzykiwania budowlańców. Przestrzeń i zieleń dominujące w tej dzielnicy równoważą wszelkie niedogodności.

| eng |
North part of Tay Ho District is a nice, quiet oasis. When entering the lake area you leave all the crowd, fume and noise behind. The neighborhood becomes more calm, buildings hide themselves into the tiny alleys soothing and toning the landscape. It’s where you hear birds singing in the morning hours interrupted from time to time by a motorbike passing by the lane or sounds from a nearby construction site (you just can’t hide from this, they build something everywhere in this city☺). However the space and the green balance all the inconvenience.

image
image
image
image
image
image

| pl |
Z tego względu jest to okolica zasiedlona przez wielu ekspatów, co początkowo odbierałam za jej dużą wadę i planowałam migrację gdzie indziej. W miarę, jak kończył się mój pierwszy miesiąc pobytu tutaj, kończył się również miesiąc celebracji związanych z Tet (Nowym Rokiem), lokalni mieszkańcy zaczęli opuszczać świątynie, wstawać od rodzinnych stołów, wracać do pracy i codziennych zajęć budząc Tay Ho do życia. Pośród ‘europejskich’ sklepików i restauracji zaczęły pączkować knajpki-wnęki serwujące przysmaki stołecznej kuchni, chodniki zapełniły się mikro stolikami, przy których można zjeść parujące pho i wypić herbatę, rowery obładowane kwiatami z pobliskiej giełdy zakwitły na każdym rogu.

| eng |
For this reason the area is popular with expats which I took as a disadvantage and planned to move away at first. While my 1st month here was coming to an end, the Tet celebrations also finished which resulted in local citizens leaving the temples, returning from holiday breaks, opening back their businesses and waking Tay Ho back to life. I started discovering street-food hole in the wall spots among the western style restaurants, the pavements filled with micro tables where steaming hot pho bo and compulsory ca phe are served and each street corner became a market place for local flower selling ladies.

image
image
image
image
image

| pl |
Wietnamskie zapachy, gwar i zgiełk wdarły się w (zbyt) spokojną tkankę dzielnicy czyniąc to, co w Wietnamie dzieje się niemal samoistnie – wprowadzając równowagę. Wraz z tą zmianą moja sympatia do okolicy wzrosła i znalazłam tu na kolejne 2 miesiące doskonałe miejsce dla siebie. Budzi mnie piejący gdzieś w oddali kogut, nieustająco śpiewające ptaki i ujadający pies z naprzeciwka. Czasem do tego koncertu dołącza (niestety) piła tarczowa. Z mojego okna na trzecim piętrze widzę blaszane dachy, po których spływa deszcz i soczyście zieloną palmę, która przypomina mi gdzie jestem jak tylko otworze oczy. Jeśli wyjdę z domu na lewo, trafię nad jezioro, w rejon droższych restauracji i spokojnych kawiarni, na których tarasie mogę sączyć herbatę i wpatrywać się w spowite mgłą budynki po drugiej stronie wody. Wystarczy jednak, że skieruję się moją wąziutką alejką na prawo i przejdę 5 minut, a wyląduje na kolorowej, roztrąbionej, pełnej zamętu i fantastycznego jedzenia ulicy Yen Phu. Cieszę się, że tu trafiłam i mam gdzie złapać oddech. Jest tu też trochę hoteli zatem jest to fajna alternatywa dla Starej Dzielnicy, w której zwykle zatrzymują się turyści odwiedzający miasto.

| eng |
Characteristic Vietnamese smells, hustle and bustle took over the quarter making what here, in Vietnam happens almost automatically – bringing the harmony. My sympathy for the district grew bigger with this change and I decided to stay, finding my peaceful and quite room for the next 2 months. I am awaken by a rooster singing his morning tunes, birds twittering in the backyard and the ever barking dog from the neighbors’ house. Only from time to time the sound of the chainsaw adds to this concerto (that is not so cool…). From my 3rd floor window I can see the tin rooftops and the top of the juicy green palm tree which someone must have grown here to remind me where I am as soon as I open my eyes in the morning. If I leave house to the left I find myself at the tranquil lake area dotted with western restaurants and comfy cafes where I can sip a tea looking at the misty landscape of the city on the other side of the lake. But as soon as I leave the narrow alley to the right and take a 5 minutes walk I will get to the tooting, boosting with colors and full of fantastic street food Yen Phu Street.
After some time I have to admit that I’m really happy to be living here. Tay Ho has variety of hotels so it makes a nice change if you want to visit Hanoi and avoid the overcrowded Old Quarter.

image
image
image