Menu ☰

Que Huong 2, Quy Nhon

Przez dwa tygodnie, które spędziliśmy w Quy Nhon nie mieliśmy zbyt dużego wyboru jeśli chodzi o posilanie się. To miasto wyjątkowo rzadko pojawia się na mapie podróży zagranicznych turystów, nawet lokalnych wczasowiczów wydaje się tam niewielu przewijać. W związku z tym jest opustoszałe, ospałe i lewniwe. Niby szerokie ulice, promenada z palmami, tony kawiarenek, ale chwile chwały jeszcze daleko;] Co nie zmienia faktu, że warto tam spędzić kilka dni, posnuć się po plaży i poczuć ten surrealny klimat.

Jeśli ktoś jest fanem owoców morza to będzie w raju – dwa porty zaopatrują miasto w codzienną dawkę świeżych przysmaków. Kraby, krewetki, kalmary, małże, mątwy, węgorze i niezliczona ilość innego pływającego jedzenia czeka codziennie na każdym rogu, w każdej knajpeczce i restauracji po bardzo przystepnych cenach (ok. 45-60 PLN/kg czyli dużo taniej niż zamrożone odpowiedniki z polskich supermarketów). Trzeba dodac, że knajpy są lokalne, menu po wietnamsku, ceny wahają się w zależności od cen portowych i nikt nie mówi po angielsku. Zatem złożenie zamówienia wymaga pewnych zasobów wietnamskiego słownictwa i ogromnych pokładów cierpliwości, a umiejętność dogadywania się na migi jest bezcenna. Wszystko to ma swój urok, a cierpliwość nagrodzi np. pół kilograma gigantycznych, świeżych krewetek prosto z rusztu za około 200,000 VND (30 PLN). Problem pojawia się, gdy mamy już serdecznie dość owoców morza, kanapek, a nawet naszego ulubionego Pho…

Jednym z niewielu wyjść awaryjnych jest knajpa Que Huong 2 (ma starszą siostrę Que Huong). Byliśmy tam na dwóch kolacjach i spróbowaliśmy około pięciu potraw. Tak naprawdę zachwyciliśmy się głównie sajgonkami. Świeże, duże, chrupiące i pełne smacznego zmielonego mięsa. Do tego 5,000 VND (0,75 PLN) za sztukę to całkiem niezły deal.


Nem


Nem

Niezły był ryż z owocami morza (nie da sie od nich uciec;]), których było dużo; danie proste i naprawdę smaczne. Solidna porcja za około 40,000 VND (6 PLN).


Com xao hai san

Bo kho (wietnamski gulasz), na które bardzo liczył spragniony protein Kuba okazało się zjadliwe, ale mięso było zbyt twarde i gumowate – jakby zabrakło kucharzowi czasu na porządne uduszenie go. Na plus zaliczamy cenę 30,000 VND (5 PLN), smakowity zapach i wygląd oraz nieograniczony dostęp do wykałaczek po posiłku.


Bo kho

Oprócz tego próbowaliśmy jeszcze wołowego steka, ale ani nie mamy zdjęcia, ani wielkich słów uznania dla tego dania.

Poszukując w Quy Nhon kulinarnych alternatyw dla owoców morza z nadmiaru możliwości nie oszalejesz. Que Huong 2 na mapie tych poszukiwań zarysowało się jako miejsce, w którym za rozsądne pieniądze można zjeść całkiem smaczny, mięsny obiad. Pośród kilku innych miejsc, w których szukaliśmy czegoś co nie pochodzi z morza, wydaje się jedynym godnym polecenia; chociaż prawde mowiąc raczej dla takich jak my – desperatów, przedzierających się od 2 miesięcy przez wietnamskie wybrzeże.