Menu ☰

Sinh to bo czyli koktajl z awokado i skondensowanego mleka

Uwielbiam awokado. Do tej pory jadłam je w różnego rodzaju sałatkach, jako dip czy nawet samo – ale nigdy na słodko. Pobyt w Wietnamie przyzwyczaił mnie jednak do jedzenia w formie deseru różnych dziwnych rzeczy jak chociażby fasola czy kukurydza. Dlatego widok zielonego smoothie, które z lubością pili lokalesi wcale nie dziwił, ale musiało minąć trochę czasu zanim postanowiłam go spróbować. Co to jest za smak! Wspaniały, maślany, słodki, lekko orzechowy, gęsty krem, który można pić i pić bez końca (sinh to bo znaczy dokładnie koktajl z maślanego owocu). Przepis na to cudo jest prosty jak konstrukcja cepa, więc nie stanowi żadnego problemu przygotowanie go w domu. Warto tylko wcześniej sprawdzić czy małe, złośliwe karzełki nie zużyły całego lodu do swoich drinków…

PRZEPIS

Na dwie małe szklaneczki koktajlu potrzebujemy:

1 spore, dojrzałe, jędrne awokado

1 szklanka pokruszonego lodu

kilka łyżek słodkiego, skondensowanego mleka

kilka chlustów mleka sojowego lub jakiegokolwiek innego

Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na gęstą, maślaną masę. Oba rodzaje mleka dodajemy na oko – jak kto lubi, warto poprobować. Można użyć samego mleka skondensowanego – też będzie pysznie. Im więcej jest lodu tym sinh to bo ma gęstszą, bardziej kremową konsystencję, więc nie warto go skąpić. Najbardziej lubie koktajl prosto z blendera, ale spokojnie możemy zostawić go na co najmniej kilka godzin w lodówce. Pijemy przez słomkę albo zajadamy łyżeczką. Mniam!

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *