Menu ☰

Tajskie przysmaki w Bangkoku

Spędziliśmy w Bangkoku dziesięć dni, ale tak sie złożyło, że nie próbowaliśmy zbyt wiele tajskiego jedzenia. Często żywiliśmy się hindusem, bo Kuba był go bardzo spragniony, a ja nie mam nic przeciwko dobremu palak paneer z naanem. Znaleźliśmy też smaczne pho, o którym pisałam w poprzednim poście. Szczęśliwie udało się nam znaleźć kilka okazji, żeby spróbować tajskich klasyków.

Jedna z “hinduskich” restauracji, do której trafiliśmy w poszukiwaniu idealnego gosht masal serwowała również lokalne jedzenie. Troche ryzykowane wydało mi się zamawianie tajskich potraw u Hindusów, ale w myśl zasady “nie spróbujesz, to się nie dowiesz” zamówiłam tom ka gai. Dobra i bezpieczna zupa. Wybór był trafny, zupa obfitowała w kurczaka i pieczarki (nie jestem pewna czy powinny tam być;]), miała cudowny aromat imbiru i trawy cytrynowej i ilość chili w sam raz dla mnie. Do tego porcja odpowiednia, żeby zaspokoić średni głód. Cena 110 THB (10 PLN).


Tom ka gai w restauracji Alisha. Stacja sky train NANA przy Sukhumvit Road

Następne dwa dania zjadłam przy mocno rekomendowanej uliczce Soi 38 przy Sukhumvit Road. To niewielka przecznica, która od zmierzchu do później nocy zmienia się w gwarną, pełną ludzi stołówkę. Jedna obok drugiej stoją budki, knajpki i gablotki, w ktorych gotuje się i grilluje mnóstwo przysmaków. Ja się czaiłam na stoisko starszego pana w czarnej czapce, który stoi na początku uliczki i na wielkiej patelni przygotowuje świeże pad thai. Jest to podobno jego popisowe danie, z którego jest bardzo znany – świadczą o tym liczne certyfikaty i kolejka chętnych. Do wyboru jest wiele rodzajów świeżego mięsa, które leży wystawione na lodzie. Zamówiliśmy kurczakowe pad thai do tego zimne piwo i usiedlismy przy kolorowym stoliku wśród turystów i mieszkańców, którzy ściągają tu na wieczorny posiłek. Po kilku minutach podano gorące, pachnące danie. Nie mam żadnego porównania bo było to moje pierwsze pad thai w życiu, ale wydawało się bardzo ok i zjadłam je z przyjemnością. Oprócz kurczaka były w nim maleńkie krewetki. Bardzo odpowiadała mi duża ilość szczypiorku i cytryna do skropienia – dzięki nim danie, mimo że smażone, jest lekkie i świeże. Nie był to jednak aż taki rarytas, na jaki się nastawiłam.

Dużo wiekszym smakołykiem okazał się mango sticky rice zamówiony w budce obok. Za 60 THB (5,5 PLN) dostałam porcję mojego ulubionego kleistego ryżu, przyrządzonego na słodko, polanego gęstym mlekiem kokosowym i posypanego słonymi, chrupiącymi orzeszkami. Do tego soczyste, pyszne mango pokrojone w paski. W jednym daniu otrzymujemy rożnorodnośc smaków, konsystencji i temperatury (ryż jest ciepły), która tworzy niebo w gębie.


Soi 38. Osławiony pan w czapce przygotowuje pad thai



Pad thai za 80 THB (7,5 PLN) i przepyszny mango sticky rice

Tagi: , , , , ,

You might also like