Menu ☰

Leży leśnik na leśniku, czyli rolowane.

Kasia w trakcie naszych pierwszych dni w Wietnamie, gdy włóczyliśmy się po Sajgonie, rozglądała się za słynnymi naleśnikami Banh Xeo po lokalnych budkach ze street-foodem. W samym Sajgonie nie widzieliśmy ich zbyt wiele, ale już w Da Lat czy Quy Nhon, w którym właśnie przebywamy jest ich znacznie więcej. Na załączonym zdjęciu (to nasz dzisiejszy obiad:)) widać Panią, która swoje stoisko ma rozwinięte do rozmiaru stacji kosmicznej, ale często są to pojedyncze kubełki z żarzącym się węglem w środku, na których płycie smażony jest jeden naleśnik.

Banh Xeo to delikatnie słonawy, ryżowy naleśnik wypełniony kiełkami, odrobiną drobno posiekanych innych warzyw, niewielką ilością mięsa wieprzowego i krewetkami. Nadzienie smażąc się wraz z naleśnikiem oddaje mu fragment swojego smaku tworząc bardzo aromatyczną całość. Sam naleśnik, chociaż pyszny, wydawać by się mógł odrobinę suchy – stąd sposób w jaki jedliśmy go dziś wydaje się być idealny. Do naleśnika otrzymujemy mieszkankę warzyw – ogórka, bazylii, kolendry i sałaty; na talerzyku obok ryżowy papier. Naleśnik umieszczamy w ryżowym papierze według uznania dodając do niego sałatkę, a następnie całość skręcamy w chrupiący rulonik. Danie je się rękami, czego nie widzę tu często – maczając końcówkę ruloniku w sosie – prze-py-szne.

Banh Xeo to kolejny przykład fuzji kuchni wietnamskiej z francuską, w podobny sposób jedliśmy jeszcze parę dań na ulicznych straganach, o których mam nadzieję niedługo napiszemy. Cena za jednego, niewielkiego naleśnika wraz z dodatkami to 2,500 VND (0,35 PLN).

txt by Kuba