Menu ☰

Orkiszowe congee z jabłkiem

Najlepsze śniadanie to ciepłe śniadanie – tak uważam i na pewno tak uważa mój brzuch! Dziś w roli głównej pełne ziarno orkiszu. Takie ziarna trzeba namoczyć i gotować przynajmniej 1 godzinę, a jak widzieliście poprzedni wpis o congee, to wiecie już, że im dłużej tym większa jego moc. Pamiętajcie, że przy tak długim gotowaniu używamy dużo wody, 5-6 części na 1 część ziaren.
Orkisz jest bardzo odżywczą odmianą pszenicy, ma więcej białka, witamin i minerałów. Orkisz “buduje” – to smak słodki czyli nasz budulec, harmonia, nawilżenie. Odżywia krew, a zatem całe ciało.

Dla mnie najważniejsza zaleta orkiszu to jego ciepła termika – ogrzewa Śledzionę, która ciepła potrzebuje. Często mamy wychłodzoną Śledzionę (w Medycynie Chińskiej nie chodzi o sam organ, ale cały system działania tego organu) i w związku z tym nawet jeśli jemy bardzo zdrowo, nie przyswajamy tego co dostarczamy. Zwyczajnie nie ma ognia, ciepła, energii by to wszystko przetransformować, a takie zadanie ma Śledziona. Typowe objawy braku tej energii Śledziony to falbanka wokół języka – odciśnięte na nim zęby. Przy tych niedoborach mamy zwykle też coraz więcej Śluzu (efekt braku transformowania spożywanych produktów, to czego ciało nie da rady transformować odkłada jako Wilgoć powoli zmieniającą się w Śluz) – powoduje on zastoje energii, wydostaje się z ciała w formie chociażby kataru, czujemy się “zamuleni”, w ciele zbiera się woda, tworzy się cellulit. Polecam wniknąć w temat jeśli czujecie, że coś jest na rzeczy.
Aha – to co bardzo drenuje Śledzionę to zamartwianie i nadmierne myślenie (lepiej oddaje to moim zdaniem angielskie overthinking). Tego możemy mieć teraz w nadmiarze więc skoro mamy dostęp do kuchni i taki garnek kleiku może gotować się na małym ogniu kiedy ćwiczymy czy pracujemy z domu, to zadbajmy o siebie, wzmocnijmy się, a przy dobrze funkcjonującej Śledzionie trawienie się poprawia i poprawia się stan naszych myśli 🙂

Zatem ogrzewający, odżywczy orkisz jest jak balsam dla Śledziony – wspiera ją, daje moc i to naprawdę czuć w ciele! Przypływ energii, poczucie lekkości po posiłku, brak senności czy wzdęć – tak chcemy, żeby działał na nas pokarm. Dawał nam życie, a nie zabierał energię.

Jeśli nie macie orkiszu – może macie jakieś inne zboże w domu, ziarna pszenicy, owsa (mogą być też płatki) również nakarmią Śledzionę (owies rozgrzewa bardziej niż pszenica).

PRZEPIS
2 porcje

1 szklanka ziaren orkiszu moczona przez noc
2 czubate łyżki rodzynek
1 czubata łyżka jagód goji
2 suszone morele pokrojone w paski (lub suszone śliwki)
5 ziaren kardamonu rozgniecionych w moździerzu
2 ziarenka ziela angielskiego (opcjonalnie, mogą być 2 goździki lub kawałeczek korzenia imbiru lub malutka laska cynamonu)
0,5 dużego jabłka (lub 1 małe) bez gniazda nasiennego, pokrojonego na cienkie plasterki
1 łyżka oleju kokosowego
1 łyżeczka cukru kokosowego
1 łyżeczka rumu (opcjonalnie)
10 migdałów (do podprażenia i posypania)

Orkisz moczę całą noc w misce pełnej wody, rano przepłukuję i wrzucam do garnka. Zalewam 5 szklankami wody, dodaję kardamon i ziele angielskie, zagotowuję i gotuję pod przykryciem na najmniejszym ogniu minimum 1 godzinę co jakiś czas zaglądając czy nie przywiera, mieszając. Po ok 30 min dodaje do garnka bakalie, jesli potrzeba to trochę wody i gotuję dalej.

Gdy orkisz jest już miękki, wyłączam gaz i pozostawiam jeszcze pod przykryciem, w tym czasie przygotowuje jabłko. Rozgrzewam na patelni olej kokosowy i układam pokrojone w plasterki jabłko. Posypuje cukrem i smażę na średnim ogniu. Po kilku minutach przekładam delikatnie szpatułką każdy plasterek na drugą stronę, zwiększam na chwilę płomień i wlewam rum – jak tylko odparuje zmniejszam nieco ogień i jeszcze smażę jabłka, chce żeby były trochę zarumienione. Zdejmuje jabłka i na tej samej patelni chwilę prażę posiekane migdały.

Nakładam orkisz z bakaliami do miseczek, układam na nim po kilka plasterków jabłka i posypuję migdałami. Smacznego!

Tagi: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *