Menu ☰

Jedzone – Najlepszy Hinuds jest w… Sajgonie!

Jednym z moich ulubionych dań jest hinduskie Gosht Masala, czyli baranina w masali. Próbuję go wszędzie, gdzie tylko jestem – w Londynie Precel zabrał mnie do najlepszego curry na East End, fakt – pyszne, a na codzień katowałem je w budkach curry w okolicach. W warszawskim Ganesh’u żywię sie aż za często, a w trakcie podróży po Azji również nie zapomniałem sprawdzić tego dania w lokalnych knajpach. Naprawdę dobrze wypadł “hindus” jedzony w Siem Reap w Kambodży, ale nie wiedziałem, że najlepsze przede mną.

Kasia, jako szalony szpieg kulinarnych blogów, wygrzebała informacje o Mumtaz Indian w Ho Chi Minh, o którym pisano w samych superlatywach. Nie zastanawiając sie wiele, wieczór później siedzieliśmy już w knajpie (nie wiedząc jakie mamy szczęście, że trafiliśmy stolik z biegu – później nie było już tak łatwo). Zamówiłem swoje ulubione danie, maślany naan, biały ryż i rozwalilłem sie wygodnie popijając browar Sajgon.

Na dania czeka się stosunkowo długo – restauracja szczyci się tym, że przygotowuje wszystko świeże, więc uznałem że warto będzie zaczekać. Nie myliłem się – podana przystawka była przepyszna, ale główne danie zerwało mi kask z głowy. Nie jadłem nigdzie tak aromatycznej, mocnej i cholernie smacznej masali. Do tego placek był perfekcyjny, ryż idealnie przygotowany, a porcja mięsa w sosie naprawdę zacna. Uwielbiam, gdy sosu jest troche więcej i można go pomieszać z ryżem, ale zostaje go jeszcze wiele, aby moczyć w nim placek – tu również Mumtaz nie zawiódł.

Płacącym krocie za jedzenie z Indii w Polsce na pewno do gustu przypadłyby ceny – masala kosztuje 80,000 VND ($4), butter naan – 25,000 VND ($1,25), a ryż niecałe 10,000 VND ($0,5). Wstyd się przyznać, ale w ciągu dwóch tygodni wróciłem do tej knajpy jeszcze cztery razy, jedząc dokładnie to samo. Wiem jedno – najlepszy “hindus” jakiego jadłem w życiu jest w Sajgonie, zdecydowanie za daleko od domu…

txt by Kuba